RSS
 

Notki z tagiem ‘książki’

Moje wiosenne slow life

22 kwi

Wiosna nie rozpieszcza nas w tym roku ciepłem, ale zanim się na nią obrazimy, przypomnijmy sobie jedno z najbardziej znanych polskich przysłów, to o kwietniu, i stanie się jasne, że wszystko jest w porządku. Tak właśnie ma być, nawet jeśli z powodu ostatnich przymrozków nie zobaczę w tym roku jednej z moich azalii japońskich, bo właśnie obmarzły jej śliczne różowe pączki.

Piszę sobie powolutku II tom „Mansardy pod aniołami”, dla którego póki co nie mogę wymyślić tytułu. Może „Rozstania i powroty”? A może „Wyznania”? Oczywiście nie mogę Wam zdradzić, kto odejdzie, kto powróci i kto komu będzie wyznawał sekrety, ale to będzie taka właśnie książka: pełna szeptów, tajemnic, próśb o wybaczenie i powoli rodzącej się miłości. I tom trafił już do wydawcy i z teraz z utęsknieniem będę czekała na projekt okładki.

Tymczasem, zgodnie z moją filozofią, żyję sobie pomaluśku, ciesząc się drobiazgami, starając się wyrzucić z głowy i serca to, co mnie zatruwa. Patrzę na najpiękniejsze w świecie szafirki i cały świat robi mi się od nich niebieski.

DSC_1003

Eksperymentuję w kuchni – ostatni mój pomysł to mus z aquafaby z gorzką czekoladą – coś wspaniałego!

DSC_0993  DSC_0996

Zbieram ostatnie fiołki tej wiosny i smażę z nimi naleśniki, oczywiście posypane cukrem fiołkowym.

DSC_0961  DSC_0966  DSC_0967

Hoduję sobie trawę pszeniczną, której źdźbła dodaję do koktajli owocowych i od razu jestem młoda, silna i witaminy wyłażą mi uszami. ;) O tym, że młodziutka trawa jest bardzo zdrowa, przeczytałam kiedyś w książce o survivalu, a teraz mam własną trawkę i mogę ją przemycać do sałatek i smoothies albo wyciskać z niej sok. A przy tym jak ślicznie wygląda taka zielona grzywka! Stanowiła piękną ozdobę wielkanocnego stołu, a w cieplejsze dni pyszni się na tarasie. Przyjemnie jest pić w jej towarzystwie kawę.

DSC_1012  DSC_1000

Żeby nie było tak sennie i leniwie, w najbliższym czasie planuję dwa spotkania z czytelnikami. Pierwsze – w czwartek 27 kwietnia o 17:30 w Bibliotece Publicznej w Jasieniu, zaś kolejne – w piątek 5 maja o 18:00 w Bibliotece Publiczno-Szkolnej w Młynisku koło Wielunia. Zapraszam Was serdecznie. Poopowiadam trochę o „Ławeczce pod bzem”, która ukaże się tego lata, o „Cudach i cudeńkach”, czyli pierwszym tomie „Mansardy…” – no i zdradzę coś niecoś z moich planów pisarskich.

Mam nadzieję, że się zobaczymy!

 

Garść pytań i odpowiedzi

23 sty

Jakoś przegapiłam na blogu nadejście Nowego Roku. Nie było postu o świątecznych potrawach, nie było postanowień noworocznych… Wszystko to trochę dlatego, że zimą moja doba staje się dziwnie krótka. Należę do tych stworzeń, które powinny zapadać w sen zimowy. Zawsze sobie obiecuję, że na emeryturze będę chodzić spać, gdy zrobi się ciemno, a wstawać, kiedy zacznie świtać. Problem w tym, że – jak mówi większość znanych mi emerytów – w pewnym wieku człowiekowi odechciewa się spać.

Od czasu zamieszczenia ostatniej notki – tej smakowitej, o likierach na jesień – dostałam od Was mnóstwo wiadomości. Odpisuję na każdą, ale pomyślałam, że skoro w tych Waszych liścikach powtarzają się niektóre pytania, równie dobrze mogę na nie odpowiedzieć „zbiorczo”. Proszę bardzo.

1.       Dlaczego Miłość z nutą imbiru kończy się tak dziwnie?

Miłość z nutą imbiru to druga część serii Wszystkie smaki życia. Dlatego „dziwnie” się zaczyna i „dziwnie” kończy. Jeśli chcecie wiedzieć, co było przedtem, zajrzyjcie do Szczęścia na wagę, a jeśli chcecie poznać ciąg dalszy opowieści, zaczekajcie na Apetyt na więcej, który ukaże się w marcu. Wiem, wiem, na okładkach powinno być napisane, że Miłość… to II tom. Sugerowałam to w wydawnictwie, ale mnie nie posłuchali.

851x315_Apetyt-na-więcej

2.       Czy Pani sądzi, że taka historia jak w Nieobecnej mogłaby się zdarzyć naprawdę? Serio?!

Sądzę. Serio. Pomysł napisania książki o bliźniaczkach, które zamieniają się miejscami, wzięłam właśnie z życia. Kiedy byłam w szkole średniej, miałam młodziutką nauczycielkę w-f. Polubiłyśmy się bardzo; kiedy zaczęłam studiować, stałam się nianią jej dzieci i przeszłyśmy na stopę koleżeńską. Wówczas poznałam jej siostrę. Oczywiście kiedy stały obok siebie, a w dodatku pamiętałam, że ta po lewej to Kasia, a po prawej – Gosia, byłam w stanie je odróżnić. Ale wystarczyło, że wyszły razem do kuchni, a potem wróciły w innym ustawieniu – i nie dało się. Kasia przyznała mi się, że zamieniały się niekiedy rolami i niektóre lekcje w-f miałam nie z nią, lecz z Gosią. Nikt z nas, uczniów, ani nikt z nauczycieli nigdy niczego nie zauważył.

Oczywiście wiem, że w normalnym małżeństwie taka zamiana zostałaby zauważona; ale małżeństwo mojej książkowej Julii nie jest normalne pod żadnym względem. Już pomijam wzajemną obcość – przede wszystkim Patryk od wielu miesięcy nie mieszka z żoną.

Dlatego – tak, sądzę, serio.

3.       Czy Pani jeździ na spotkania autorskie?

Jeżdżę, oczywiście. Na przykład w lutym jadę do Działdowa. Ale nie pytajcie mnie, czy mogłabym przyjechać i do Was. Z takim pytaniem musi się do mnie zwrócić organizator spotkania, czyli miejscowa biblioteka. Zawsze możecie zaproponować swoim paniom bibliotekarkom, żeby do mnie napisały – adres jest na blogu – albo zagadały przez Facebooka.

4.       Dlaczego nie mogę nigdzie kupić Zabłądziłam?

Sama chciałabym to wiedzieć. Podejrzewam, że nakład się wyczerpał i póki co Wydawnictwo Literackie nie zrobiło dodruku. Czy go zrobi – najlepiej pytać u źródła. Napiszcie do nich.

5.       Dlaczego Pani książek nie ma w Empikach?

Nie mam pojęcia. To pytanie powtarza się bardzo często, a ja nie wiem, co odpowiadać. Moja sugestia jest taka: pytajcie o nie. Nie tylko szukajcie na półkach, ale pytajcie sprzedawców. Może oni nie wiedzą, że szukacie moich powieści, więc ich nie zamawiają? Wiem, że w większych salonach są pojedyncze egzemplarze, ale bardzo szybko znikają.

Jeśli chcecie mieć pewność, że jadąc na zakupy do Empiku znajdziecie tam moją książkę, najlepiej kilka dni wcześniej zamówić ją na ich stronie internetowej, a żeby nie płacić za przesyłkę, wybrać opcję odbioru na miejscu, w wybranym przez Was salonie.

 *-*-*

Dziękuję Wam bardzo za wszystkie ciepłe listy i wiadomości! A teraz wracam do pisania Mansardy pod aniołami, korekty autorskiej Apetytu na więcej oraz snucia luźnych planów na temat całkiem nowej powieści, której akcja działaby się gdzieś w Anglii za czasów Sherlocka Holmesa… Co Wy na to? ;)

 

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Literatura