RSS
 

Notki z tagiem ‘konkurs’

Cudowne zielone coś na śniadanie

24 mar

No właśnie – „coś”. Na razie nie zdradzę Wam, co to takiego – bo to zagadka.

Zostało zaledwie kilka dni do premiery mojej książki w ślicznej zielonej okładce – uznałam więc, że pora na pierwszy konkurs.
Pytanie brzmi: co wrzuciłam do blendera dziś rano, żeby uzyskać taką oto bombę błonnikowo-witaminowo-jakąś tam? :)
Nie pytam o pudding chia, nie pytam o migdały, tylko o to zielone dookoła.
DSC_0966  DSC_0969
Podpowiedzi: jest ciut słodkie, ciut kwaskowate, ma tylko trzy składniki i wszystkie trzy to owoce lub warzywa. Dostarczyło mi żelaza, potasu, witaminy C oraz K i w ogóle całego mnóstwa dobrodziejstw.
Na odpowiedzi czekam do niedzieli do 16:00.
Wpisujemy swoje pomysły pod moim postem na Facebooku, ale umówmy się – każdy strzela tylko raz.
Nagrodą będzie moja najnowsza książka (a jeśli ktoś już wcześniej ją zamówił, to wybrana inna powieść mojego autorstwa, włączając także te, które dopiero się ukażą).
Jeśli zgadnie kilka osób – będzie dogrywka. Jeśli nikt – następna zagadka. :)
A po rozwiązaniu zagadki oczywiście zdradzę Wam, jaki jest przepis na to pyszne i przede wszystkim zdrowe „coś”. :)
Ole_Apetyt_300.jpg
 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Coś pysznego, Literatura

 

Za tydzień premiera!

20 kwi

Dokładnie za tydzień, 27 kwietnia – premiera mojej najnowszej książki „Szczęście na wagę”. Z tej okazji – fragment i konkurs.

Najpierw fragment:

„…jednym z jej marzeń był pies. Malutki piesek. No, tylko na początku malutki. Chciała mieć dużego psa, docelowo dużego. Sama była niewysoka i właściwie nawet z jamnikiem na końcu smyczy czułaby się dobrze, ale gdy pomyślała, że Klaudia miałaby wziąć na spacer taką kruszynkę… Wyglądałoby to zaiste groteskowo.

Wracając do psa, a odsuwając myśl o rozmiarach Klaudii – Ewa marzyła o nim od zawsze. W jej domu rodzinnym psy po prostu były naturalnym elementem życia, równie oczywistym jak kalendarz, zegar z kukułką w dużym pokoju czy miękkie, wygodne kapcie. Kiedy Ewa przeniosła się do akademika, właśnie psia morda była tym, za czym tęskniła najbardziej. Przez całe studia wyobrażała sobie, jak będzie wyglądało jej dorosłe, samodzielne życie – zamieszka w pięknym domu z ogrodem, będzie miała przystojnego, inteligentnego i zabawnego męża oraz pięknego psa; i mimo tego ogródka oboje z mężem będą chodzili na długie spacery po lesie, bo pies się w ogródku nudzi, a jak się nudzi, to kopie dołki i niszczy rośliny. Rośliny też będzie miała piękne, kolorowe, kwitnące, nie tak jak na wsi u rodziców, gdzie ogród oznaczał niemal wyłącznie warzywa i owoce, do tego może ze dwie kępki floksów i malwy pod oknem.

Kiedy poznała Mirka, sceneria w tych marzeniach uległa pewnej transformacji – las przeistoczył się w park, bo Mirek zdecydowanie nie pasował do lasu. Okazał się nieco zbyt wymuskany i „cywilizowany”, niezupełnie przystający do wcześniejszych fantazji Ewy na ten temat, ale postanowiła się nie czepiać, bo z drugiej strony był niezwykle przystojny i imponował jej jakąś taką powagą, dorosłością.

Z biegiem czasu spraw, których Ewa „postanawiała się nie czepiać”, pojawiło się coraz więcej – rezygnowała z kolejnych marzeń, takich jak właśnie pies albo na przykład kwiaty w ogródku (Mirek lubił tylko ogrody nowoczesne, z iglakami ciętymi w kulkę, smukłymi kępami traw i białym żwirem zamiast trawnika – twierdził, że tradycyjny ogród wiejski, taki z kwitnącymi chaszczami, jest bałaganiarski i podśmierduje obornikiem).

Wracając do tu i teraz – co jeszcze? Aha, zapisze się na kurs angielskiego. Zawsze chciała wiedzieć, o czym śpiewają jej ulubieni piosenkarze, w młodości marzył jej się wyjazd do Szkocji i Irlandii, zwiedzanie starych zamków, lekcje tańca celtyckiego i dobre piwo w pubie. Teraz wystarczyłyby jej te piosenki, może jakiś dobry film bez lektora, nie mówiąc już o tym, jak cudownie byłoby móc przeczytać książkę w oryginale. Już nawet znalazła szkołę językową, zajęcia w grupie dorosłych są w środy wieczorem i w soboty rano. Idealnie.

I będzie lepszą matką. Konsekwentną, ale czułą (o ile Klaudia jej na to pozwoli, oczywiście). Mądrą. Zrobi coś – nie miała jeszcze pojęcia, co by to miało być – żeby córka schudła; przecież to okropne, żeby nastolatka ważyła prawie setkę. W ogóle zamierzała postępować z nią jakoś inaczej niż dotychczas, lepiej. Tylko niezupełnie wiedziała, na czym to ma polegać.

Jako prezent pod choinkę kupiła sobie ładny, gruby zeszyt z okładką w żaby i eleganckie pióro Parkera. Właściwie miał to być notatnik na zajęcia z angielskiego, ale jakoś ją dzisiaj podkusiło, żeby wypróbować pióro – i zrobił jej się z tego zeszytu rodzaj pamiętnika. Pisanie zadziałało jak kozetka psychoterapeuty. Z Ewy zaczęły się wylewać niespełnione zamierzenia i plany. Cóż, może tego właśnie potrzebowała”.

A teraz konkurs – ostatni z zaplanowanych na ten miesiąc. Otóż Waszym zadaniem jest odgadnąć, w jakim polskim mieście rozgrywa się akcja tej powieści. Wszyscy mają równe szanse, więc jest to wyłącznie kwestia szczęścia (albo intuicji). Oczywiście w konkursie nie mogą wziąć udziału blogerzy, którzy otrzymali książkę przed premierą :)

Nagrodą będzie egzemplarz „Szczęścia na wagę” lub innej książki mojego autorstwa. Jako dodatek – zakładka drewniana wykonana przez autorkę techniką decoupage. 8-)

DSC_0201

Jeśli nikt nie zgadnie – wygra ten, kto strzeli najbliżej (wyliczymy kilometry :-? ), a jeśli zgadnie kilka osób – będzie trzeba zrobić losowanie. Na odpowiedzi czekam do niedzieli 24 kwietnia – można przysyłać je mailem, w wiadomości prywatnej na FB  albo wpisać jako komentarz.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Literatura

 

Wędrujące „Szczęście”, czyli coś dla blogerów

09 kwi

Ponieważ premiera „Szczęścia na wagę” zbliża się wielkimi krokami, pora na serię konkursów promocyjnych. Dzisiejszy skierowany jest do blogerów książkowych, drugi (dla wiernych czytelników) ogłoszę już wkrótce, a ostatni będzie dla każdego, również dla tych, którzy poznawanie mojej twórczości zechcą rozpocząć właśnie od „Szczęścia…”

A zatem dziś coś dla tych, którzy prowadzą blogi książkowe. Zapraszam Was do udziału w wędrówce mojej najnowszej powieści po blogosferze. Blogerzy, którzy zadeklarują udział w zabawie, będą przesyłać sobie egzemplarz „Szczęścia na wagę” – dlatego proszę o zgłoszenia tylko te osoby, które są solidne i wiedzą, że nie przerwą „łańcuszka”, a koszt nadania przesyłki poleconej nie jest dla nich problemem.

Książka będzie wędrowała zgodnie z kolejnością zgłoszeń (przewiduję 10 miejsc). Pierwszemu chętnemu wyślę ją, kiedy tylko dotrą do mnie egzemplarze autorskie (myślę, że już wkrótce, bo przecież premiera za 18 dni). Uczestników poproszę o dwie rzeczy: po pierwsze, o recenzję na blogu i w serwisie LC (o ile macie tam konto), a po drugie – o wpisanie kilku słów w książce (co komu w duszy zagra; może co Wam się podobało, a może – co byście zmienili). W ten sposób, kiedy powieść wróci do mnie, będę miała dwa w jednym: pamiątkę i zarazem garść opinii, które mogą stać się cenną wskazówką przy tworzeniu kolejnych książek.

Oczywiście nie ma obowiązku pisania pochlebnych recenzji. Cenię szczerość, a krytykę dzielnie przyjmuję na klatę, choć naturalnie wolałabym, żeby obyło się bez niepotrzebnego okrucieństwa :D Jest tylko jedna rzecz, która stanowi dla mnie świętość przy recenzowaniu – bez spoilerów, proszę!

A zatem – do dzieła. Jeśli prowadzisz bloga książkowego i chcesz zrecenzować pierwszy tom cyklu „Wszystkie smaki codzienności” – powieść obyczajową „Szczęście na wagę” – zapraszam!

Zgłaszamy się w wiadomościach prywatnych na Facebooku lub na maila (adres znajdziecie w zakładce „O mnie”).

thumb

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Literatura

 

Kto wygrał w konkursie?

03 kwi

Losowanie zwycięzcy wielkanocnego konkursu odbyło się wczoraj w bardzo sympatycznych okolicznościach przyrody – niestety, nie umiem tutaj zamieścić filmu z tego doniosłego wydarzenia, dlatego zainteresowanych muszę odesłać na mój profil facebookowy, gdzie wszystko jest udokumentowane, a w dodatku odbywa się przy akompaniamencie mistrza Vivaldiego :)

Odpowiedź brzmiała oczywiście „Dante na tropie” – wszyscy uczestnicy odpowiedzieli poprawnie. Bardzo Wam dziękuję za udział w konkursie oraz za przemiłe wiadomości i listy, które przy tej okazji do mnie napisaliście!

Kolejny konkurs już wkrótce, a nagrodami w nim będą trzy świeżutkie, pachnące drukarnią egzemplarze „Szczęścia na wagę”, które mam nadzieję wkrótce otrzymać. Premiera – 27 kwietnia!

okładka cała

P.S. Zdjęcie okładki „ściągnęłam” od mojego patrona medialnego, czyli bloggerki Cyrysi, stąd ta strzałka wskazująca na nazwę jej bloga. Odwiedźcie go koniecznie, bo jak znam życie, będzie się tam działo wiele interesujących rzeczy, a wśród nich z pewnością znajdzie się także konkurs. Polecam także wyśmienite blogi recenzenckie pozostałych moich patronów: „Przegląd Czytelniczy”, „Na regale u Marty Mrowiec” i „Kto czyta, nie pyta”!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Literatura

 

Zadaj pytanie i wygraj książkę!

09 gru

A konkretnie:

portal „Lubimy Czytać” zorganizował konkurs, w którym należy zapytać mnie o coś interesującego. Moje odpowiedzi ukażą się następnie na tymże portalu, a autorzy najciekawszych pytań zostaną wyróżnieni - otrzymają w nagrodę egzemplarze „A potem przyszła wiosna”.

Konkurs trwa do 15 grudnia. Jeśli jeszcze Was nie ma na „Lubimy Czytać”, to najwyższa pora zmienić ten stan rzeczy. Zarejestrujcie się i zadajcie mi pytanie, a poza tym: buszujcie po recenzjach książek, czytajcie o nowościach, bierzcie udział w konkursach!

Zajrzyjcie tutaj:
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/rozmowy/6412/agnieszka-olejnik-odpowie-na-wasze-pytania

DSC_0889

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Literatura

 

Wyniki konkursu z zakładką

16 lis

Przypominam, że listopadowy konkurs polegał na tym, aby wybrać ulubionego bohatera dowolnej z moich książek i uzasadnić, za co się go lubi. Otrzymałam sporo odpowiedzi – część w mailach, część w komentarzach na Facebooku. Wszystkie, i dłuższe, i krótsze, wzięły udział w losowaniu. Jak ono przebiegało, możecie zobaczyć tutaj:



A oto, jak brzmiała wypowiedź zwyciężczyni, Pani Justyny:

Gdy byłam nastolatką, wydawało mi się, że to właśnie ja mam najgorzej ze wszystkich, a cały świat niemal się sprzysiągł, żeby robić mi na złość. Wszystko zawsze było nie tak, a ja tylko czekałam na ten – tak przeze mnie upragniony – wiek pełnoletności, by móc wykrzyczeć wszystkim w twarz, że od dziś jestem pełnoletnia i sama mogę o sobie decydować. Dlatego tak bardzo polubiłam Majkę z książki „Zabłądziłam”, ponieważ dzięki niej odbyłam terapeutyczną podróż w czasie. Dzięki niej na nowo dostrzegłam, jak dobrze wchodzić w dorosłość bez pośpiechu, w swoim rytmie. Jak dobrze nie musieć podejmować zbyt wcześnie poważnych decyzji, a pozostawić je tym mądrzejszym od siebie. Dzięki niej obudziła się we mnie również gdzieś trochę zaspana ostatnio empatia. Tak bardzo chciałam Majkę przytulić, pocieszyć, porozmawiać – stać się dla niej siostrą…

Dziękuję wszystkim wiernym czytelnikom za udział, gratuluję Pani Justynie, a wszystkich zapraszam do udziału w kolejnym konkursie – grudniowym :)

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Literatura

 

Listopadowy konkurs

06 lis

Obiecywałam konkurs w listopadzie – i oto jest.

Tym razem do wygrania będzie jedna książka mojego autorstwa (do wyboru), oczywiście z dedykacją, a do tego, w ramach pocieszenia, że robi się szaro i buro, a do świąt jeszcze tak daleko – sympatyczna zakładka (wykonana przeze mnie techniką decoupage).

DSC_0887  DSC_0886

Jak widzicie, zakładka pięknie komponuje się z „Dziewczyną z porcelany, ale równie ładnie będzie wyglądała w innych książkach ;-)

Zadanie konkursowe jest następujące: należy napisać, którego z moich bohaterów polubiło się najbardziej i dlaczego. Bardzo proszę pisać o cechach, a nie o zdarzeniach, aby Wasze wypowiedzi nie zawierały spoilerów – bo przecież nie wszyscy jeszcze czytali, ktoś może sobie nie życzyć!

Na odpowiedzi czekam do 15 listopada. Możecie je zamieszczać w komentarzach (tutaj lub na Facebooku) albo wysyłać na mój adres mailowy, jeśli jesteście nieśmiali :-) Ostrzegam jednak, że wypowiedź zwycięzcy i tak upublicznię, nawet gdyby był najbardziej nieśmiałym człowiekiem na całym tym pięknym świecie.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Coś ładnego, Literatura

 

Premiera!

21 paź

To już dziś – 21 października, w Dniu Bez Skarpetek – w księgarniach pojawiła się moja najnowsza książka. Znajdziecie ją w Empikach, Matrasach, w księgarniach internetowych oraz w małych, sympatycznych księgarenkach wciśniętych między banki i biura podróży, na rogu dobrze znanych Wam ulic. Jeśli możecie, kupujcie książki właśnie tam – przecież wszyscy chcemy, żeby te niewielkie, a urokliwie staroświeckie sklepy przetrwały.

Na Facebooku trwa właśnie ostatni z konkursów promocyjnych – zapraszam do udziału. Tych, którzy nie mają konta na FB, także zachęcam – wystarczy wymyślić nazwę dnia, który chętnie byście zobaczyli w „kalendarzu świąt nietypowych” (ale nie może to być dzień, który już istnieje. Jest na przykład Dzień Pocałunku, Dzień Przytulania – trzeba wyguglować, czy Wasz pomysł jest na pewno Wasz). Propozycje należy przysyłać na mój adres mailowy.

Konkurs trwa tylko do północy. A jeśli jest za późno i nie zdążysz przesłać odpowiedzi, nie trać nadziei (i czujności), ponieważ już niedługo ogłoszę konkurs listopadowy, w którym oprócz książek nagrodami będą dwie urocze dekupażowe niespodzianki!

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Literatura

 

Pierwszy z konkursów już na FB

29 wrz

Ponieważ dostaję sporo maili z pytaniami o konkursik, postanowiłam ogłosić takich „rozdawajko-konkursów” aż trzy. Pierwszy z nich właśnie się rozpoczął. Na mojej stronie na Facebooku zamieściłam portrety dziesięciu roślin z mojego ogrodu. Jeśli potrafisz nazwać przynajmniej trzy z nich, wyślij do mnie wiadomość na FB i podaj te nazwy.

Warunkiem udziału w konkursie jest polubienie mojej facebookowej strony oraz udostępnienie postu na swoim profilu.

Spośród autorów poprawnych odpowiedzi wylosuję zwycięzcę, który otrzyma egzemplarz upominkowy.

Konkurs trwa do 10 października, a kolejne – tym razem fotograficzne w tym sensie, że to Wy będziecie robić zdjęcia – ogłoszę już wkrótce.

Powodzenia!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Literatura, Mój ogród

 

Niedługo nowa powieść…

26 wrz

Niespełna miesiąc pozostał do premiery „A potem przyszła wiosna” – jak zwykle nie mogę się doczekać. Na każdą kolejną książkę czekam z wielką radością, ale ta jest mi szczególnie bliska.

Nie chcę na razie zdradzać szczegółów, ale już zapowiem, że szykuję dwa konkursy, w których będzie można wygrać egzemplarze upominkowe – a jeden z tych konkursów będzie miał charakter fotograficzny. Proszę śledzić mój profil na Facebooku oraz oczywiście bloga :)

A-potem-przyszła-wiosna_okladka

Tymczasem, dla rozbudzenia apetytów, fragment:

Cholerny paparazzo, znowu mnie znalazł. Znałam go, rozpoznałam – skórzana kurtka, czerwony motocykl, spod kasku wystawały długie, jasne włosy zebrane w kucyk. Gdyby nie potężna sylwetka, można by pomyśleć, że to kobieta. Nienawidziłam tej gnidy. W ubiegłym miesiącu sfilmował nas na zakupach, kiedy pokłóciliśmy się o kolor koszuli czy jakiś tam krawat. Potem cała Polska mogła zobaczyć moje łzy, bo rozbeczałam się, kiedy mój mężczyzna nazwał mnie małomiasteczkową pindą.

Kiedy dotarłam pod dom, już z parkingu dostrzegłam ciemne okna. Grzegorza znowu nie było. Pewnie Oskar, impreza, siłownia czy co tam jeszcze. Ze zdziwieniem odkryłam, że mam to gdzieś. Chciałam tylko paść na łóżko i zasnąć. I nie obudzić się już nigdy.

Spałam niespokojnie. Kiedy otworzyłam oczy, nie potrafiłam sobie przypomnieć snu, ale doskonale pamiętałam smutek, który w nim przeżywałam. Czy to nie dziwne, że we śnie czujemy tak samo prawdziwie, jak na jawie? Kiedyś śniło mi się, że bardzo kocham jakiegoś nieistniejącego faceta. Rano pamiętałam tylko jego płową czuprynę, jasne oczy oraz niewyobrażalną miłość, czułość i ogrom szczęścia, bo on także mnie kochał. Przez cały dzień byłam wtedy chora z tęsknoty. Wieczorem upiłam się cierpkim czerwonym winem, od którego drętwiały mi wargi. Przygryzałam je prawie do krwi. Może po to, żeby choć trochę pocierpieć fizycznie, bo ból ciała wydawał mi się łatwiejszy do zniesienia niż ból duszy. Byłam wtedy sama po rozstaniu z Jakubem, to był początek mojej kariery, siedziałam w pustym mieszkanku odziedziczonym po ciotce i tęskniłam za wyimaginowanym mężczyzną. Po tej butelczynie, ale jeszcze zanim strasznie rozbolała mnie głowa, wytłumaczyłam sobie, że wielka miłość to właśnie złudzenie. Człowiek, którego się kocha, jest zawsze takim sennym marzeniem. W pewnym momencie się budzimy i jeszcze przez chwilę tęsknimy za widziadłem, bo było takie ładne, nawet jeśli nieprawdziwe. Ale w końcu dochodzimy do siebie. Jawa zawsze zwycięży.

 Dlaczego przypomniało mi się to właśnie teraz?

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Literatura