RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Moje zwierzaki’

Kolejna recenzja, prebook i co na to Dante?

28 sty

Znalazłam jeszcze jedną recenzję przedpremierową „Dantego na tropie” – aż miło czytać:

„Dante na tropie” to kawał dobrej polskiej literatury. Idealnie dopracowany kryminał i świetnie skomponowana powieść obyczajowa w jednym. Albo: Wszystko łączy się w zgrabną całość, a intryga wymyślona przez autorkę jest niebanalna i efektowna. Do końca nie wiadomo, kto jest kim i komu tak naprawdę można zaufać, wszystko jest inne niż się wydaje, a finał okazuje się zaskakujący.

Cały tekst można przeczytać pod adresem:
http://czytanie-moja-milosc.blogspot.com/2015/01/dante-na-tropie-agnieszka-olejnik.html

A do mnie tymczasem dotarł prebook, czyli pierwsza wersja książki, jeszcze troszkę „surowa”. Pokazałam ją Dantemu, jednak był wyraźnie zniesmaczony. Książka?! Kość cielęca, to byłoby coś. Albo frolic (dla niewtajemniczonych – frolic to coś w rodzaju psich chipsów. W każdym razie na psy działa podobnie, jak na dzieci śmieciowe jedzenie w McDonald’s).

100_9840

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Literatura, Moje zwierzaki

 

Ile Agnieszki zmieści się w Annie i dlaczego Dante?

26 sty

Innymi słowy – zapraszam do przeczytania wywiadu ze mną, który zamieściła autorka Przeglądu Czytelniczego. Dowiecie się między innymi, czy Anna Drozd jest choć trochę mną, dlaczego Dante nosi takie poetyckie imię, a także kiedy można się spodziewać kolejnych książek mojego autorstwa.


http://przeglad-czytelniczy.blogspot.com/2015/01/wywiad-agnieszka-olejnik-sienkiewicz.html

A co do Dantego, to proszę sobie nie wyobrażać Bóg wie czego. Może i stał się bohaterem tytułowym, może i uratował życie Annie… Ale w gruncie rzeczy jest jak każdy facet – ma w sobie wielkie dziecko, które od czasu do czasu z niego wyłazi. O, proszę uprzejmie: złodziej marchewek!

100_4337

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Literatura, Moje zwierzaki

 

Przepis na udaną niedzielę

18 sty

Tak właściwie to ja niedzieli nie lubię. Uwielbiam soboty, bo mają w sobie luz – przede mną jeszcze cały weekend. Niedziela to już trochę „napinki”, ponieważ zawsze wiszą nade mną jakieś sprawdziany, testy, protokoły albo raporty, trzeba też przygotować się do całego tygodnia pracy i nadrobić to, z czym zalegam w domu (a z czymś zalegam zawsze).

Ale niedzielny poranek ma w sobie to „coś”. Czas płynie nieco wolniej, rozruch trwa dłużej. Zaczynam od kawy i czytania tego, co napisałam poprzedniego dnia (a właśnie skończyłam kolejny kryminał, więc jest co czytać i poprawiać), w tym czasie rozgrzewam piekarnik i gdy jest już bardzo gorący, wsuwam foremkę z ciastem chlebowym. Ten zapach będzie mi potem towarzyszył przez cały dzień, cały dom będzie pachniał chlebem – i to już jest wystraczająco dobra niedziela. A jeżeli jeszcze dodamy wspólny rodzinny posiłek albo spotkanie z przyjaciółmi,  niespieszny spacer z psem, kilka zdjęć, których robienie jest zawsze okazją, żeby pochylić się nad czymś drobnym, a pięknym – i jeśli do tego dołożymy dobrą książkę i kieliszeczek pigwówki, to taka niedziela może się już stać naprawdę udana.

Przepis na chleb żytni na zakwasie – już wkrótce.

A to diamenciki schwytane w obiektyw na dzisiejszym spacerze:

100_9770

100_9778

Oczywiście musi być też pies, który z gracją owe diamenciki strącał:

100_9792

Miłej niedzieli!

 

Przedpremierowa recenzja „Dantego na tropie”

15 sty

Pojawiła się pierwsza, przedpremierowa recenzja mojej nowej książki „Dante na tropie”, której premiera zapowiedziana jest na 4 lutego. Zachęcam do lektury:
http://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/2015/01/dante-na-tropie-agnieszka-olejnik.html

grzanka wącha sosnę

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Literatura, Moje zwierzaki

 

Dante na tropie… bobrów, czyli książka sobie, a życie sobie

08 lis

Korzystając z cudnej pogody zabraliśmy dziś Dantego na długi spacer. Suczki z powodów bardzo osobistych musiały zostać w domu, więc mogliśmy sobie pozwolić na cywilizowany spacer zamiast zwykłego szaleństwa po polach. Tym razem z psem na smyczy (bo w pobliżu przebiega ruchliwa droga) poszliśmy sprawdzić, co u bobrów. Jakiś czas temu odkryliśmy bowiem w tym miejscu ślady bytowania tych sympatycznych zwierzaków.

Dante był bardzo zainteresowany nowym zapachem. Pokazałam mu obgryziony kołek – złapał trop i wąchał z przejęciem, odruchowo unosząc przednią łapę jak w stójce do ptactwa. A potem już w ogóle nie zwracał na mnie uwagi – interesowała go wyłącznie woda i to, co kryło się w trzcinach.

Oto fotoreportaż z tej wyprawy. Na zdjęciach widać ślady bobrzych zębów; niestety żeremie mieliśmy pod słońce i nie udało się nam zrobić żadnego sensownego zdjęcia tej imponującej budowli.

100_9477   100_9510  

A dla tych, którzy są ciekawi nowej książki (przypominam – baaardzo kobiecy kryminał „Dante na tropie” – premiera w zimie) – fragment już wkrótce. Przekonacie się, że Dante znajdzie się na tropie czegoś, co absolutnie nie ma nic wspólnego z bobrami…

 

 

 

 

Dante pozuje

06 paź

Przypomniało mi się, że podczas wizyty w Wydawnictwie Literackim obiecałam zapozować do zdjęć z Dantem, bohaterem tytułowym mojej książki. A ponieważ nastało piękne popołudnie, słoneczne i ciepłe, okazja wydawała się znakomita.

Pozowanie…. Hm, nie jest to coś, co Tygrysy lubią najbardziej. Gorzej – jest to coś, czego Tygrysy żywiołowo wręcz nie znoszą. Pod tym względem oboje z Dantem należymy do tego samego gatunku. Było więc tak – ja zmuszałam jego do spojrzenia w obiektyw, on usiłował namówić mnie na spacer w pola, a mój nieszczęsny mąż, któremu przypadła w udziale rola fotografa, rozpaczliwie próbował jednak zrobić jakieś zdjęcie. Oto efekty:

 

100_9122

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Literatura, Moje zwierzaki

 

O Dantem słów kilka

04 lip

Dante jest psem. To już wiemy. Ściślej: jest pięknym okazem psa rasy wyżeł weimarski krótkowłosy. Mądrym. Posłusznym. Zrównoważonym. Bardzo kochającym, czułym w stosunku do dzieci. Znacznie czulszym niż którakolwiek z moich suczek.

Nie bez powodu właśnie on stał się bohaterem tytułowym książki, która ukaże się wkrótce: „Dante na tropie”. Gdybym miała kiedykolwiek wpakować się w jakąś kabałę, gdyby miało mi coś grozić i miałby mnie uratować któryś z moich zwierzaków, liczyłabym głównie na niego. No może jeszcze na Joko, która kocha swoich ludzi zupełnie po wariacku. Ale to Dante jest odpowiedzialny, spokojny i mądry. Oto on – w scenerii zimowej:

100_9248

 

100_9221

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Literatura, Moje zwierzaki