RSS
 

Gołąbki w nieco innym wydaniu

23 paź

Poszukiwałam ostatnio pomysłów na podanie cukinii w innej formie niż zupa krem i popularny „bigos” cukiniowy. Kombinowałam, główkowałam i wreszcie wymyśliłam coś w rodzaju gołąbków.

Najpierw pokroiłam cukinię na podłużne plastry, zblanszowałam, wrzucając na 3 minuty do wrzątku, po czym wysuszyłam na ściereczce.

DSC_0243

Następnie zajęłam się farszem – ugotowałam woreczek ryżu, wymieszałam go z surowym mięsem mielonym (proporcje są dowolne, znam takich, co wolą więcej ryżu; ja daję mniej więcej pół na pół), podsmażoną cebulą czerwoną, zmiażdżonym ząbkiem czosnku, jajkiem i przyprawami – u mnie była to sól i czubrica). Mocząc dłonie w letniej wodzie uformowałam nieduże kulki.

DSC_0244

Każdą kulkę zawinęłam w długi plaster boczku wędzonego, a następnie – w poprzek – w plaster cukinii. Powstałe w ten sposób „gołąbki” ułożyłam ciasno w garnku rzymskim, do którego kupna już Was kiedyś zachęcałam. Na dnie ułożyłam zewnętrzne plastry cukinii.

DSC_0246

Piekłam około półtorej godziny w 180 stopniach. Garnek rzymski ma to do siebie, że nie trzeba wlewać do niego żadnego bulionu, pyszny sos wytwarza się sam z wody zawartej w żywności oraz w ściankach naczynia. Jeśli jednak chcecie przyrządzić takie gołąbki w zwykłym naczyniu do zapiekania, być może będzie trzeba użyć trochę bulionu.

Dla mnie bomba! Polecam!

DSC_0247   DSC_0249

 

 
Komentarze (3)

Napisane przez w kategorii Coś pysznego

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Aleksandra

    25 października 2016 o 16:34

    Wyglądaja smakowicie. Pewnie zrobię podobne, tym bardziej, że lubię cukinię.
    A tak poza tym własnie odebrałam z księgarni Pani nową książkę i już zabieram się do czytania (Miłość z nuta imbiru). Pozdrawiam

     
    • Agnieszka

      25 października 2016 o 18:01

      Pani Olu, a „Szczęście na wagę” przeczytane? Bo „Miłość…” to jest kontynuacja.
      A co do gołąbków – naprawdę są warte zachodu.

       
      • ~aleksandra

        26 października 2016 o 17:07

        „Szczęście na wagę” już za dzień będzie czekało na mnie w mojej księgarni. I będę mogła zapomnieć o szarzyźnie dnia codziennego mając przed sobą książkę i filiżankę dobrej kawy – ech istny raj. Pozdrawiam