RSS
 

Czarny poniedziałek

03 paź

Nie, nie jestem zwolenniczką aborcji. I nie, nie jestem wojującą feministką. Kim więc jestem? Szczęśliwą matką trojga zdrowych dzieci. Jak niemal każda matka, oddałabym życie, żeby chronić moich synów. Ale to nie ma w dzisiejszym proteście żadnego znaczenia. To nie ma nic do rzeczy, bo nie o to chodzi w tym strajku.

Kobiety, które dziś – podobnie jak ja – nie poszły do pracy i które, ubrane na czarno, wezmą udział w wydarzeniach w całej Polsce, też w ogromnej większości nie są zwolenniczkami aborcji. Uważają po prostu, że bywają w życiu sytuacje, kiedy trzeba wybierać między większym a mniejszym cierpieniem. Między większym a mniejszym złem. Jest dla mnie oczywiste, że takie decyzje należy pozostawić kobiecie, której to dotyczy. Nie może o tym decydować nikt inny – nieważne, czy będą to posłowie, czy posłanki. Nie wszystko mieści się w kodeksach i paragrafach. Ludzkie historie często wymykają się prostemu klasyfikowaniu i nie da się ich wetknąć do szufladki z napisem DOBRE i ZŁE. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to znaczy, że niewiele jeszcze przeżył i widział. Albo widział, lecz nie zrozumiał, czyli jest zwyczajnie głupi.

Jeśli naszym rządzącym naprawdę zależy na tym, żeby chronić życie, to niech zaczną od początku. Niech sprawią, żeby młodzież była edukowana seksualnie, żeby młodziutkie dziewczyny nie zachodziły w ciążę z przypadkowym partnerem na zakrapianej imprezie, żeby nie rodziły się niechciane dzieci, którymi ktoś potem rzuca o podłogę. Niech nasi „łaskawie nam panujący” zagwarantują niegotowym jeszcze na macierzyństwo kobietom łatwy dostęp do antykoncepcji. Urodzi się mniej dzieci? Owszem, ale będą to dzieci upragnione, wyczekiwane.

Niech ktoś się wreszcie zajmie żłobkami i przedszkolami, w których wciąż brakuje miejsc, co z pewnością nie sprawia, że kobiety chcą mieć więcej dzieci. I wreszcie – tym, czego potrzebujemy, jest mądry, przemyślany i skuteczny system pomocy samotnym rodzicom. Właśnie to wszystko sprawi, że kobiety nie będą nawet myślały o aborcji jako o sposobie na rozwiązanie „problemu”. Bo po prostu ciąża, nawet ta nieplanowana, nie będzie dłużej „problemem”.

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii Styl życia

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Iwona

    4 października 2016 o 07:39

    Ja już uczyłam WDŻ i będę uczyć najprawdopodobniej znów. Mam w tym misję, o której piszesz. Też o tym pisałam na www. Popieram.