RSS
 

Uszy do góry, czyli trochę kofeiny na jesienne niże!

30 lis

Listopad i początek grudnia są trochę depresyjne, nie uważacie? A już w tym roku szczególnie. Wiatr wyje potępieńczo, deszcz zacina, człowiek by tylko spał albo chociaż leżał, najchętniej z kubkiem aromatycznej herbaty, pysznym ciastem i dobrą książką…

Na depresję i jesienne niże znam dwa sprawdzone sposoby. Jeden to porządna, pachnąca latem nalewka. Drugi – optymistyczna babka kawowa. O nalewkach było wielokrotnie, więc może dziś o babce. Nie pamiętam już, od kogo dostałam przepis. Zmodyfikowałam go nieco, bo nade wszystko kocham eksperymenty. Oto składniki:

  • 180 g masła
  • 240 g cukru (pół na pół brązowego i białego – choć podejrzewam, że z jednego rodzaju też by wyszła znakomita babka)
  • 3 jajka
  • 220 g mąki
  • 25 g kakao
  • 2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół szklanki mleka
  • cukier waniliowy

Do nasączenia: bardzo gruby plaster cytryny, szklanka przegotowanej wody, łyżeczka cukru. Przygotowujemy z tego coś w rodzaju lemoniady.

Polewa: można użyć bitej śmietany (często stosuję, rewelacyjne połączenie), można zrobić zwyczajną polewę czekoladową albo wykorzystać resztkę masy do krówek (ja właśnie robiłam domowe krówki – o nich napiszę w następnym wpisie; i zostało mi trochę masy. W sam raz do posmarowania babki).

Jak zrobić wspaniałą optymistyczną babkę na jesienne popołudnie?

Nagrzewamy piekarnik do 180 °C. Natłuszczamy formę do pieczenia masłem (ja używam tortownicy z „wkładką”, ale zwykła tortownica też będzie dobra).
W misce mieszamy mąkę, kakao, kawę rozpuszczalną i proszek do pieczenia. Miękkie masło miksujemy z wszystkimi trzema rodzajami cukru. Następnie dodajemy łyżkę suchej mieszanki, po jednym jajku, znów suche, a potem mleko. Porządnie ubijamy mikserem. Przekładamy ciasto do formy i pieczemy ok. 55 minut.
Upieczoną babkę wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy, aż brzegi odejdą od formy. Wtedy odwracamy ciasto i wyjmujemy. Kiedy trochę ostygnie, nasączamy „lemoniadą” – chyba że ktoś woli suche babki. Dekorujemy dowolną polewą albo – po całkowitym wystudzeniu – nakładamy bitą śmietanę. Wówczas można posypać wiórkami czekolady. W każdej wersji jest pyszne i poprawia samopoczucie. Podobno nieźle się komponuje z zimnym mlekiem.

DSC_0182

A wspomniałam już, że najlepiej smakuje do dobrej książki? Może do „A potem przyszła wiosna? Sami zobaczcie – poniższe fragmenty recenzji dowodzą, że ta książka pozytywnie wpływa na nastrój. Polecam jako idealny prezent!

Mój świat – szelest kart: „…Jeśli ktoś zna „Dziewczynę z porcelany”, w „Wiośnie…” zobaczy, jak Agnieszka Olejnik pofrunęła, jak cudownie pokazała pełnię swojego talentu. A na koniec cytat, który bardzo mi się spodobał. Ku refleksji: Należy żyć tak, żeby komuś dzięki nam zrobiło się w życiu lepiej, ładniej. I jeszcze – trzeba się nauczyć cieszyć drobiazgami, ładnym przedmiotem, chwilą spokoju, zapachem lasu i tym, co przyniesie kolejny dzień. Ulka formułowała swój przepis na szczęście bardzo prosto: Bądź zadowolona – z siebie, ludzi, słońca, zapachu kawy z cynamonem. Z czego tylko się da. Znajdź powód.”

Un café con libros: „…Tak jak pory roku, tak i książka zmienia się, ewoluuje i staje się coraz cieplejsza i piękniejsza – ze smutnej jesiennej słoty przechodzi płynnie w pachnącą szczęściem wiosnę. Pokazuje, jak ważne jest życie w zgodzie z samą sobą, i że nie zawsze kompromisy pozwalają nam osiągnąć szczęście.”

Malwina czyta: „…Niezależnie od tego, co stało się kiedyś, czym naznaczyła nas przeszłość – życie toczy się dalej, trzeba iść ciągle do przodu. Zawsze przecież jest nadzieja, że znów zaświeci słońce, po zimie przyjdzie wiosna, a po burzy – spokój.”

Polecam – „A potem przyszła wiosna” – we wszystkich szanujących się księgarniach internetowych… i nie tylko! ;-)

A-potem-przyszła-wiosna_okladka

 

 
Komentarze (4)

Napisane przez w kategorii Coś pysznego, Literatura

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Aleksandra

    1 grudnia 2015 o 08:38

    Przepis super, kto wie może wkrótce wypróbuję. A co do lektury – to właśnie jestem w trakcie czytania „A potem przyszła wiosna”

     
    • Agnieszka

      1 grudnia 2015 o 14:29

      Polecam, babkę łatwo się robi i jak dotąd zawsze mi wychodziła (a jestem mistrzynią zakalca)!

       
  2. ~Helena

    25 grudnia 2015 o 11:21

    Połknęłam w 3 dni … książkę (nie babkę) :-) Moje klimaty … dlatego tutaj trafiłam :) Chcę więcej, bo to pierwsza Twoja książka, którą przeczytałam i mam wielki niedosyt … tak szybko się skończyła :( Koniecznie muszę „dorwać” pozostałe :) Wesołych Świąt!

     
    • Agnieszka

      25 grudnia 2015 o 13:18

      Babkę połknęłabyś szybciej, zwłaszcza do dobrej kawy :) Wesołych Świąt!