RSS
 

Promujemy nową książkę…

08 lis

DSC_1003

Z autopromocją mam wielki problem. Po pierwsze dlatego, że jestem z tego pokolenia, które wychowywano w myśl zasady: „siedź w kącie – znajdą cię” (z akcentem na „dą”, żeby był i rym, i rytm ;-) ) Wprawdzie moja Mama ma nieco rebeliancką naturę i usiłowała zaszczepić we mnie ducha walki, ale w tym jednym punkcie jej się nie powiodło, pewnie dlatego, że trafiło na trudny materiał, bo ja jestem po prostu z natury szalenie nieśmiała. (Tak, tak, proszę się nie śmiać – to do tych, którzy mnie znają i w ową nieśmiałość nie wierzą. Tylko ja wiem, ile mnie kosztuje jej przełamywanie.)

Efekty są takie, że najchętniej spuszczam wstydliwie wzrok, gdy ktoś przy mnie rozmawia o książkach, a już pochwalić się, że jakąś napisałam, to zupełnie przekracza moje możliwości.

Ale uczę się i coraz lepiej mi to wychodzi. Nic nie poradzimy, czasy są takie, jakie są; jeśli ktoś sam o sobie nie mówi dobrze, to inni albo wcale o nim nie mówią, albo mówią źle.

Po drugie, problem z promocją jest też taki, że nie znoszę pozować. Znam wielu ludzi, którzy będąc w Paryżu/Tokio/Toruniu czy gdzie tam właśnie się znajdują, ustawiają się do zdjęć i na każdej fotce chcą mieć chociaż kawałek swojej fizjonomii. Ze mną jest odwrotnie. Ja lubię stać po drugiej stronie obiektywu, fotografuję wszystko: ludzi, zwierzęta, kwiaty i budynki, sama zaś, gdy mnie ustawić i kazać pozować, złoszczę się, stroję miny, staję się sztywna jak kij od miotły i wychodzą z tego nieudane zdjęcia.

A tymczasem fotografie są potrzebne: a to Wydawca sobie zażyczy, a to jakiś bloger, a to dla redaktora jakiegoś czasopisma. Dlatego dziś, skoro mamy jeszcze resztki pięknej jesieni, dałam się wyciągnąć na sesję promocyjną. Oto jej efekty (kusi mnie, żeby pokazać Wam także folder „za kulisami” - czyli te zdjęcia, które trafiły do kosza, ale aż takiego dystansu do siebie niestety nie mam ;-)):

DSC_0982   DSC_0919     DSC_1121    DSC_0960

P.S. Przypominam o konkursie: tutaj, na maila lub na Facebooku – wybieramy ulubionego bohatera dowolnej z moich książek, po czym krótko uzasadniamy, za co go polubiliśmy. Do wygrania – książka z zakładką!

 
Komentarze (6)

Napisane przez w kategorii Literatura, Natura

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Iwona

    8 listopada 2015 o 15:29

    Nie kokietuj tą nieśmiałością :D ducha walki i przebojowości zawsze Ci zazdrościłam :)

     
    • Agnieszka

      8 listopada 2015 o 15:37

      A widzisz, nawet Ty się dałaś nabrać. Trzeba by zapytać moją Mamę albo starszego brata, jaki ze mnie dzikus. Nie mylić z tchórzostwem, bo akurat odwagi mi nigdy nie brakowało – ale jedno z drugim nie ma nic wspólnego.

       
  2. ~Anna/uncafeconlibros

    8 listopada 2015 o 16:11

    Zdjęcia piękne i klimatyczne – co jak co, ale jesień na zdjęciach wychodzi cudnie! Podobnie jak i Pani:)
    Szkoda, że nie pojawiły się tutaj te z psem, które widziałam na facebook’u. Po „Dante…” jestem jego wierną fanką;)

    Cieszę się, że na wiosnę nowa powieść – czekam z zapartym tchem:)

    Pozdrawiam!:)

     
    • Agnieszka

      8 listopada 2015 o 16:36

      Dziękuję za miłe słowa!
      Pies na zdjęciach na FB to nie Dante – to szalona Joko. Mam cztery psy, ale na spacery muszę je zabierać pojedynczo, ponieważ w stadzie mogłyby stanowić zagrożenie dla zwierzątek zamieszkujących okoliczne pola.

       
  3. ~Aleksandra

    8 listopada 2015 o 17:23

    Sesja super. W konkursie udziału brać nie mogę, wszak dopiero zapoznaję się z Pani twórczością. Jestem pewna, że spodoba mi się. w oczach ma Pani takie chochliki, że co tu pisać o nieśmiałości. Pozdrawiam

     
    • Agnieszka

      8 listopada 2015 o 17:57

      Ależ został jeszcze tydzień. Wystarczy jutro skoczyć do biblioteki, wypożyczyć jedną z moich książek (jakaś powinna być), przeczytać, napisać, kogo się polubiło – i już. A chochliki w oczach rzeczywiście mam, bo w końcu trochę rebeliantką (po mamusi :-)) jednak jestem. Ale nieśmiałą rebeliantką.