RSS
 

Porzeczkowe szaleństwo!

07 lip

O czarnych porzeczkach będzie kiedy indziej – dziś o czerwonych. Niestety, nie mam w ogrodzie białych, a chciałabym mieć, ponieważ jestem w posiadaniu przepisu na cudowny sernik z białą porzeczką… Tymczasem jednak, skoro całe krzaczki oblepione są cudownie kwaśnymi czerwonymi klejnocikami – trzeba się wziąć do roboty. Dziś nastawiamy nalewkę, a ponieważ panuje okrutny upał, do tego wtrząchniemy sernik na zimno.

Do zrobienia nalewki z czerwonej porzeczki może się zabrać każdy, bo jest to dziecinnie proste. Bierzemy kilogram przebranych, umytych i odsączonych porzeczek i tyle samo cukru. Przesypujemy warstwami i ugniatamy drewnianą pałką albo czymś pałkopodobnym.

DSC_1611

Zostawiamy na jakieś 8 godzin, niech owoce puszczą sok. Następnie wlewamy alkohol – na kilogram owoców bierzemy litr, a czego, to już zależy od nas. Może to być litr wódki, może być litr spirytusu, a może być pół na pół (i tak właśnie zrobiłam ja, bo nie lubię takich STRRRRAŚNIE mocnych trunków). Mieszamy drewnianą albo plastikową łyżką  i odstawiamy. Niech postoi jakieś dwa miesiące. Codziennie wstrząsamy albo mieszamy (mieszanie ma tę przewagę nad wstrząsaniem, że łyżkę można później oblizać). Po dwóch miesiącach przecedzimy i będzie w sam raz na zimne, jesienne wieczory.

DSC_0021

Jak widać, słój zapełniłam prawie po brzegi, a porzeczek wciąż jeszcze mam sporo. Wymyśliłam więc sernik na zimno. Najłatwiej taki sernik umieścić na spodzie z biszkoptów maczanych w ciepłej galaretce. Ale ponieważ spodziewałam się odwiedzin kogoś, kto nie jada pszenicy, postanowiłam upiec kruchy owsiany spód. Do przyrządzenia takiego spodu potrzebne będą: 1 szklanka płatków owsianych, 1/2 szklanki wiórków kokosowych, po łyżce orzechów, migdałów, sezamu i co tam jeszcze mamy pod ręką, 1/2 kostki masła, 3 łyżki miodu, 1/2 łyżeczki sody i ciut wody (jakieś 2 łyżki). Najpierw płatki i ziarenka umieszczamy w młynku (takim jak do kawy, ja mam stary mikser z młynkową nakładką i używam do domowej produkcji cukru pudru, mąki żytniej, gryczanej itd.) i włączamy ze dwa razy na krótko. Ma się rozdrobnić, ale nie na mąkę, tylko raczej na kaszę. Przesypujemy do miski, dodajemy wiórki i sodę.  Tymczasem w garnuszku rozpuszczamy masło, dodajemy miód i wodę, mieszamy i wlewamy do miski. Mieszamy wszystko i gotowe. Można z tego ulepić ciasteczka owsiane, ale można też spód do sernika. Wykładamy na pokryty papierem do pieczenia spód tortownicy i pieczemy w temperaturze 150 stopni – jeśli cały spód, to 20 -25 minut, a jeśli ciasteczka, to wystarczy 15 minut.

Kiedy przestygnie, wykładamy na to masę serową. Sporządzamy ją z kilogramowego wiaderka serka zmiksowanego (miksujemy serek, nie wiaderko) z 8 łyżkami cukru pudru i 3 łyżkami żelatyny (żelatynę rozpuszczamy wcześniej w gorącej wodzie i schładzamy, dodajemy po troszku w czasie miksowania, żeby się nic nie zwarzyło). Chudzielce mogą dodać do masy także ubitą kremówkę, ale normalnie zbudowani  ;-) tego nie robią, bo i bez tego będzie pyszne. Odstawiamy do lodówki, żeby zastygło, a w tym czasie już szykujemy czerwoną galaretkę – według przepisu na opakowaniu. Kiedy wystygnie, wrzucamy porzeczki, a potem wykładamy na masę serową i znów do lodówki.  Na upalne dni – rewelacja!

DSC_0003

 

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Coś pysznego, Styl życia

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz