RSS
 

Przepis na udaną niedzielę

18 sty

Tak właściwie to ja niedzieli nie lubię. Uwielbiam soboty, bo mają w sobie luz – przede mną jeszcze cały weekend. Niedziela to już trochę „napinki”, ponieważ zawsze wiszą nade mną jakieś sprawdziany, testy, protokoły albo raporty, trzeba też przygotować się do całego tygodnia pracy i nadrobić to, z czym zalegam w domu (a z czymś zalegam zawsze).

Ale niedzielny poranek ma w sobie to „coś”. Czas płynie nieco wolniej, rozruch trwa dłużej. Zaczynam od kawy i czytania tego, co napisałam poprzedniego dnia (a właśnie skończyłam kolejny kryminał, więc jest co czytać i poprawiać), w tym czasie rozgrzewam piekarnik i gdy jest już bardzo gorący, wsuwam foremkę z ciastem chlebowym. Ten zapach będzie mi potem towarzyszył przez cały dzień, cały dom będzie pachniał chlebem – i to już jest wystraczająco dobra niedziela. A jeżeli jeszcze dodamy wspólny rodzinny posiłek albo spotkanie z przyjaciółmi,  niespieszny spacer z psem, kilka zdjęć, których robienie jest zawsze okazją, żeby pochylić się nad czymś drobnym, a pięknym – i jeśli do tego dołożymy dobrą książkę i kieliszeczek pigwówki, to taka niedziela może się już stać naprawdę udana.

Przepis na chleb żytni na zakwasie – już wkrótce.

A to diamenciki schwytane w obiektyw na dzisiejszym spacerze:

100_9770

100_9778

Oczywiście musi być też pies, który z gracją owe diamenciki strącał:

100_9792

Miłej niedzieli!

 
 

Tags: , , ,

Dodaj komentarz