RSS
 

Nie ma na to rady…

01 wrz

…czyli dziś będzie o tym, że idzie jesień.

I to jest z jednej strony bardzo źle, a z drugiej całkiem dobrze. Źle, bo wakacje się skończyły, a nie znam takiego belfra, którego ten fakt nie wpędzałby w depresję. I jeszcze źle, bo dni stają się coraz krótsze. Ze wszystkim innym jakoś sobie radzę – z deszczem, wiatrem i zimnem; co więcej, czasem nawet lubię pochmurne, chłodne dni (a wiatr wręcz kocham). Ale poranne wstawanie w kompletnej ciemności i to okropne uczucie, gdy już o czwartej po południu robi się ciemno… Tego nie znoszę.

A te dobre strony? Po pierwsze – grzyby, do których miłość mam w genach. Po drugie – barwy, w jakie przyobleka się świat. Jesienią najczęściej chwytam za aparat. Cały problem w tym, że piękno września i października jest tak nieuchwytne – dlatego na sto zdjęć zdarza się jedno udane. Nie poddaję się jednak, próbuję dalej :)

Dziś porcja zdjęć z mojego ogródka – tu najwcześniej mogę zaobserwować nieśmiałe rumieńce jesieni.

100_8502 100_8504 100_8510

A skoro o kolorach jesieni mowa, to nie mogę nie wspomnieć o wrzosach. Lubię je tak bardzo, że założyłam sobie w ogrodzie coś na kształt wrzosowiska (choć oczywiście nie dorównuje urodą leśnym kobiercom).

100_8519

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Coś ładnego, Mój ogród, Natura

 

Tags: , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Alicja :)

    5 września 2014 o 18:04

    Jesienne wieczory mają swój urok… Uwielbiam zaszyć się z kubkiem grzanego wina i dobra książką pod kocem…

     
    • Agnieszka

      5 września 2014 o 18:09

      Oj tak, albo z naleweczką. Książka i dobry napitek smakują nawet lepiej, kiedy za oknem leje i wieje.